Veni, vidi, vici. „Queen’s Wish” – recenzja gry


Istnieją gry, do których co i rusz wracam. Niektóre to serie rozwijane od lat, z coraz nowszymi częściami, które sprawiają, że porzucam poprzedników.

Inne zaś to właśnie takie starsze edycje cykli, których najnowsze produkcje nie do końca spełniają moje oczekiwania. Heroes of Might and Magic III w pełni spełnia ten warunek – trzecia część, która pobiła zarówno wcześniejsze, jak i następne gry serii. Patrząc na jej datę produkcji, nie sądziłam, że w 2019 roku spotkam grę tak podobną pod kątem mechaniki. Dopóki nie trafiłam na Queen’s Wish. Zapowiadała się niepozornie. Grafika rodem z lat 90, obietnice twórców, które już przy zapowiedziach zdawały się być picem na wodę… Co więc finalnie trafia do gracza? 

Księżniczka czy wojowniczka? 


Imperium Haven, jedna z największych sił w uniwersum gry, postanawia odbić swoją dawną kolonię Sacramentum. Królowa, nie mogąc podjąć się tego osobiście, wybiera jedno z ukochanych dzieci. Pech (i spiski rodzeństwa) sprawiają, że to właśnie ty, młoda księżniczko, masz porzucić miękkie pierzyny i atłasowe stroje, wyruszyć na front i zwrócić Haven to, co raz zostało utracone. Nie masz wyboru, jedziesz odkrywać nieznane. 

Na miejscu, w bazie wypadowej, jesteś zdana na samą siebie. Nie zapominaj o rozkazach królowej, chociaż w sumie skoro nie ma tu nad tobą żadnej kontroli… W końcu przyszłość kolonii Sacramentum i jej mieszkańców zależy teraz tylko od ciebie


Twój wybór – twoja odpowiedzialność 


Mimo że Queen’s Wish ma swoją fabułę i konkretne wątki historii, które trzeba zaliczyć, by ukończyć grę, nie spodziewałam się, że moje decyzje będą miały aż tak duże znaczenie dla wielu różnych postaci. Tymczasem okazało się, że, tak jak w Dragon Age’u czy Wiedźminie, mogę opowiedzieć się po jednej ze stron konfliktu, zaś niektóre wątki i moje decyzje w ich sprawie mają duży wpływ na zakończenie i losy imperium

W efekcie produkcja Jeffa Vogela okazuje się być pozycją idealną dla osób, które cenią sobie możliwość przejścia gry na kilka różnych sposobów. Czasem nasz wybór decyduje tylko o losie jednej postaci, a czasem o losach całej wojny. Warto więc decydować o wszystkim z rozwagą i nie przechodzić gry z pośpiechem. 

Wspomniałam we wstępie o możliwości niesłuchania rozkazów królowej. Z czasem sama coraz mniej się nimi przejmowałam, zwracając uwagę głównie na to, co moja bohaterka napotykała na swojej drodze i pozwalając decydować jej – jako naocznemu świadkowi – o świecie, który jej wyprawa ma ukształtować. Jedne układy polityczne burzyłam, by móc negocjować z grupą o przeciwnych poglądach. Pisałam nowe dzieje odbijanych terenów i ich mieszkańców. Kształtowałam świat po swojemu, kierując się tym, co w moim mniemaniu było dobre. Wciąż jednak miałam w głowie tę myśl, że przecież gra daje mi możliwość zmienienia toru i poprowadzenia gry w kierunku totalnej tyranii. Wybór należał do mnie tak samo, jak będzie miał go każdy gracz. To ty zdecydujesz, czy wykonasz rozkaz królowej, czy też postąpisz zgodnie z własną moralnością; poszukaj rozwiązania na drodze dyplomacji czy za pomocą miecza i magii. Decyzja należy do ciebie. 

Odkrywaj mapę i walcz z potworami 


Podobnie jak w Heroes of Might and Magic III, o których już kilkukrotnie wspominałam, Queen’s Wish oferuje nam eksplorację ogromnej mapy, na której możemy znaleźć nie tylko różne surowce i skarby, lecz także dziesiątki różnych potworów. Raz będą to dziwaczne potwory z pyskiem wilka, kiedy indziej ogromne węże czy trujące rośliny, jednak wszystkie będą mieć ten sam cel – przeszkodzić nam w przedostaniu się dalej. Walki bywają łatwiejsze i trudniejsze, niemniej należy pamiętać, że jeśli porwiemy się na zbyt mocnego przeciwnika – a pojedynek zaczyna się, gdy tylko skrzyżujemy z nim swoje drogi – to w przypadku śmierci jednego z towarzyszy, nie odzyskamy go, dopóki nie wrócimy do jednego z przyjaznych nam miejsc na mapie. Podróżowanie w niepełnym składzie niesie ze sobą ryzyko, że kolejne grupy potworów tym łatwiej nas rozgromią. Przegrana nie kończy jednak gry, tylko, dzięki potężnym zaklęciom wspaniałej królowej-matki, wysyła nas z powrotem do głównego obozu kolonii w samym centrum mapy, gdzie możemy się zregenerować i ruszyć na podbój raz jeszcze. 

Walki jednak opierają się na tym samym schemacie i, tak jak w HOMAM, są dość powtarzalne. Gdy raz zobaczymy, które zaklęcia i techniki są najskuteczniejsze, to niemal w każdym kolejnym kolejnym pojedynku z tymi samymi potworami możemy stosować je według podobnego schematu, nawet jeśli nagle atakują nas ich większe, zmutowane i bardziej niebezpieczne formy. Nie są one jednak jedynym problemem naszej bohaterki, gdyż poza monstrami i zbuntowanymi żołnierzami, nieumiejącymi wybaczyć Haven porzucenia kolonii na wiele długich lat, musimy także rozwiązać konflikt polityczny między trzema nacjami i królestwem. Nie ma tu zbyt dużo sympatii, wierzcie mi. Rozmowy są ciężkie i nieraz użyjecie w nich miecza. Nie uciekniecie jednak przed udziałem w rozstrzygnięciu sporów. 

Za pomyślne walki i udaną eksplorację czekają na gracza odpowiednie nagrody – czasem zdarzy się broń i zbroja, jednak głównie możemy liczyć na różne surowce, potrzebne do rozbudowywania bazy. Tworząc tam sklepy i różne zakłady specjalistyczne, możemy później zaopatrywać się w potrzebne do podróży elementy, jak i sprzedawać zdobyte przedmioty. Za zdobyte monety możemy zaś nabywać nowe budynki i rozbudowywać siły wojskowe kolonii. 


Powrót na stare śmieci czy świadome wskrzeszenie? 


Twórca gry, Jeff Vogel, z góry przyznawał, że jest świadomy, jak źle wyglądają jego produkcje w porównaniu z pięknymi RPG-ami rządzącymi obecnie rynkiem gier. Mimo to nie zamierza zmieniać stylu. Czy to słuszna decyzja? Czy powrót do lat 90-tych sprawi, że Queen’s Wish wybije się na tle gatunku? 

O ile sama z rozgrywki jestem zadowolona, to przyznam, że wydawszy na nią 20 dolarów, byłabym rozczarowana tym, co otrzymałam. Nie grzeszę mamoną, więc zazwyczaj nie sięgam po gry droższe niż 50 zł, o ile nie mogę wcześniej zagrać w ich demo. Tutaj jednak nie ma tego problemu, gdyż deweloper wypuścił wersję próbną gry, by każdy równie niepewny jak ja mógł sam się przekonać, czy historia młodej księżniczki-wojowniczki przypadnie mu do gustu. http://www.spiderwebsoftware.com/queenswish/

Autor: Natalia "Taliya" Pych

METRYCZKA
Producent: Spiderweb Software
Wydawca: Spiderweb Software
Platformy: PC

Brak komentarzy