Upadek gigantów, czyli rzecz o 2019 roku i grach


Rok 2019 odszedł w blasku fajerwerków i huku korków od szampana pozostawiając graczy z poczuciem zawodu, słusznego oburzenia i beznadziei.

 



It just works


Fallout 76 wydany został co prawda w 2018 roku, ale przez niedbalstwo, niekompetencję i zaskakujące decyzje Bethesdy pozostawał czołowym newsem przez cały miniony rok.



W styczniu 2019 wydano patch, który przywrócił większość starych błędów, bardziej psując grę niż ją naprawiając.



W kwietniu studio złamało swoją obietnicę dodania jedynie kosmetycznych mikropłatności, dających możliwość zakupu zestawu naprawczego. Nie można nazwać tego pay to win, ale jest to ułatwienie sprzedawane jako rozwiązanie niedogodności, którą deweloper stworzył celowo lub celowo utrzymuje w grze.



W lipcu kolejny patch, tym razem już jedenasty, ponownie wprowadził więcej błędów niż naprawił i był totalną katastrofą.



Zaraz potem dodano kolejne udogodnienia w formie mikropłatności jako „rozwiązanie” istniejących w grze problemów. Co gorsze, większość sprzedawanych w ten sposób przedmiotów to rzeczy zaproponowane przez społeczność, wierzącą, że Bethesda po prostu zaktualizuje grę przedstawionymi rozwiązaniami, a nie zażąda za nie dodatkowej opłaty.



W połowie października studio wydało oświadczenie, w którym przyznało, że co prawda obiecywało jedynie kosmetyczne mikropłatności, ale po przeanalizowaniu danych musieli zmienić swoje podejście do tego tematu, nie podając żadnego konkretnego powodu tej zmiany.



Pod koniec października graczom została zaprezentowana subskrybcja Fallout 1st, która za 500 zł rocznie miała dawać dostęp m.in. do prywatnych serwerów, skrzyni do przechowywania łupów i namiotu służącego jako punkt szybkiej podróży. Jak się okazuje, żaden z wymienionych bonusów nie działał tak, jak zamierzono. Prywatne serwery nie były wcale prywatne, a skrzynia na łupy zamiast przechowywać to, co w niej umieścimy, usuwała wszystko w niebyt zupełnie bez powodu.



W grudniu hakerzy znaleźli sposób, aby odblokować w świecie gry przedmioty z Fallout 4 – NPC, które mogą służyć jako towarzysze, broń, zbroje, surowce. Znaleźli również sposób, aby gracze sami mogli tworzyć przedmioty legendarne. Kiedy Bethesda, mniej lub bardziej skutecznie, poradziła sobie z tym problemem, ten sam haker znalazł sposób, aby okradać innych graczy z ich całego ekwipunku.



To wszystko problemy dotyczące tylko jednej gry, a przecież można by jeszcze długo rozprawiać o Elder Scrolls: Blades, które reklamowano jako doświadczenie równe innym tytułom z serii, zanim okazało się, że jest to dla Bethesdy kolejna kopalnia pieniędzy, pełna lootboksów i mikropłatności pay to win.



Równie długo można by mówić o Wolfenstein: Youngblood, która okazała się kolejną katastrofą.



Wszystko, co dotyczyło Bethesdy w roku 2019, było po prostu przeklęte.



Silence of Anthem


Anthem, jak wiele innych gier z 2019 roku, ukazał się kompletnie niegotowy, a problemy z serwerami, nudny gameplay i okropny system nagród w zasadzie zabiły grę. I pewnie zdążylibyśmy już dawno o niej zapomnieć, gdyby nie to, że sposób, w jaki Anthem był tworzony i w jaki został nam zaprezentowany był zwyczajnie nieetyczny.



W kwietniu Jason Schreier, redaktor Kotaku opublikował artykuł demaskujący problemy nękające BioWare podczas tworzenia gry – słabe zarządzanie, brak wizji, okropne praktyki wobec pracowników i łudzenie klientów. Kiedy na E3 w 2017 roku BioWare pokazało gameplay zawierający obrazy z gry uchwycone w czasie rzeczywistym, gra jeszcze nie istniała. Był to tylko ogólny pomysł, na którym obudowano później cały projekt.



Trudno uwierzyć że BioWare, które wszyscy tak bardzo kochaliśmy, mogło upaść tak nisko.



China, China everywhere


W sierpniu Chung "Blitzchung" NG Wei, profesjonalny gracz Hearthstone, został zawieszony za to, że podczas wywiadu po wygranych zawodach powiedział: „Uwolnić Hong Kong. Rewolucja naszych czasów”, czyli hasło przewodnie protestów w Hongkongu.



Wypowiedzenie tych słów zajęło tylko kilka sekund, nie przeszkodziło w zawodach, a gracz wyraził jedynie wsparcie dla swojego kraju. W ramach wyjaśnienia należy dodać, że regulamin zawodów wyraźnie zabrania „brać udziału w jakiejkolwiek działalności, która wiąże się ze złą reputacją, kogokolwiek obrazi lub negatywnie wpłynie na wizerunek studia Blizzard”.



Reakcja Blizzarda była natychmiastowa i ostra. Blitzchung został zawieszony na cały rok, a prowadzący wywiad, którzy pozwolili mu na tę wypowiedź zostali zwolnieni z pracy. Oczywiste było, że jest to ukłon Blizzarda w stronę chińskiego rządu. Podobnej reakcji można by się spodziewać po chińskiej firmie, ale nie amerykańskiej. Zwróciło to uwagę członków społeczności i przedstawicieli mediów. Wywołało też liczne akcje protestacyjne, nawet wśród pracowników Blizzarda, którzy w ramach sprzeciwu opuścili miejsca pracy i zasłonili motto firmy mówiące, że wszystkie głosy są ważne.



Ostatecznie Blizzard ugiął się pod wpływem krytyki i, wydając pozbawione skruchy oświadczenie, zmniejszył karę Blitzchunga do pół roku i przywrócił do pracy prowadzących, zawieszając ich w obowiązkach tylko tymczasowo.



Czegoś, co przypominało nieco przeprosiny, doczekaliśmy się dopiero na Blizzconie, kiedy głos zabrał J. Allen Brack. To bardzo ogólnikowe wystąpienie, nie odnoszące się konkretnie do żadnej z zaistniałych kontrowersji, dla części członków społeczności było wystarczające. Jednak dla wielu innych to, co wydarzyło się wokół tej historii, pozostanie w pamięci jako jedna z najbardziej haniebnych rzeczy, jakie Blizzard kiedykolwiek zrobił.



Źródło: Know Your Meme

Surprisemechanics


W lipcu wiceprezydent do spraw rządowych i prawnych EA, Kerry Hopkins, zapytana o rabunkowy charakter loot boksów rozpoczęła swoje wyjaśnienia od stwierdzenia, że w rozumieniu EA nie są to loot boksy, tylko „surprisemechanics”. Jedyne, co udało się osiągnąć tą żałosną próbą przemianowania loot boksów w celu uniknięcia konsekwencji, było przyciągnięcie uwagi mediów i ośmieszenie samych siebie.



Dalej Kerry Hopkins stwierdziła, że „surprisemechanics” są całkowicie etyczne i porównała je do jajka z niespodzianką. Pominęła oczywiście fakt, że wokół jajka z niespodzianką nie ma obudowanej całej gry, która tak bardzo oparta jest na monetyzacji, że może manipulować graczem do wydawania coraz większych kwot. Dodatkowo, w wielu grach zawierających loot boksy zakupione przedmioty stają się bezużyteczne, gdy wydana zostaje następna wersja gry. Wydane pieniądze są więc wyrzucone w błoto, a gracz musi zaczynać od zera.



Wśród gier sportowych, których deweloperzy nie mają zwykle wystarczająco dużo czasu, aby dodać nową mechanikę i dopracować szczegóły, nie jest niczym nowym, że gra ukazuje się na rynku pełna bugów i przypomina swoją poprzedniczkę, jakby tworzono ją metodą kopiuj-wklej. Nikogo nie zaskoczyła jakość NBA 2k20. Zaskakuje za to trailer gry, przedstawiający influencerów i ich pozytywne reakcje na zaimplementowane do sportowej gry elementy hazardowe, takie jak minigry bazujące na zasadach ruletki i automatów do gier. Można odnieść wrażenie, że to gra hazardowa z koszykówką w tle. Co prawda minigry pojawiają się po rozegraniu konkretnych meczy i nie wymagają wydania prawdziwych pieniędzy, ale grę zaklasyfikowano jako PEGI 3+, a nie zapominajmy, że młode umysły są bardziej podatne na wpływ takiej mechaniki.



W przypadku Ghost Recon, gry równie nieudanej i pełnej bugów jak większość „arcydzieł” minionego roku, deweloper próbował udawać, że elementy monetyzacji pay to win były przypadkowe. Wydał nawet oświadczenie, że te elementy miały być dodane do gry znacznie później, aby nowi gracze mogli nadgonić postępy względem długotrwałych użytkowników.



Takie systemy monetyzacji są wybierane przez firmy, ponieważ stanowią główne źródło ich dochodów. Nie dajmy sobie wmówić, że jest inaczej.





The king is dead, long live the king!


Przy tym całym szambie, w którym wykąpano nas w ubiegłym roku i którego powalająca woń na długo pozostanie z nami, nie wolno zapominać o tym, co dobre.



Star Wars Jedi: Upadły zakon – zdecydowanie najlepsza gra Star Wars od lat, Death Stranding – z pewnością nie dla wszystkich, ale na pewno warta uwagi, The Outer Worlds – trochę za krótka, ale bez bugów, z ciekawą fabułą, a z pierwszej połowy 2019 roku - Metro Exodus i Sekiro: Shadows Die Twice.



Pamiętajmy jednak, że to, co oceniliśmy tak wysoko, postrzegaliśmy przez pryzmat miernoty, w której towarzystwie przyszło na świat i z czasem nasza ocena może się zmienić.


Czy to znaczy, że nie ma już nadziei? Zapewne dla niektórych nie ma, ale może tak właśnie musi być, że starzy władcy odchodzą, aby zrobić miejsce nowym, których nadejście zwiastuje nowe czasy i nowe obyczaje. Na pół roku przed końcem dekady podium zostaje puste.



Autorka: Karolina Kulkowska

Brak komentarzy