Czy to tylko zły sen? Creaks – recenzja gry


Bzzz. Bzz. Bzzz. Żarówka nad głową zaczyna migotać. Czy to awaria prądu? A może po prostu sprzęt się zużył?

 
 
Hałasy, drżenie, opadające tapety. Ewidentnie zaczyna się coś, co przechodzi ludzkie wyobrażenie… Czy to wstęp do sennego koszmaru? A może początek niezapomnianej przygody?

Tylko czy starczy ci odwagi, aby pójść ciemnym korytarzem i się o tym przekonać?

 

 


Niech zacznie się przygoda

Creaks to dwuwymiarowa – zachwycająca graficznie! – prosta gra logiczno-przygodowa, która zapewnia kilka godzin wspaniałych wyzwań i wrażeń. Od początku nie otrzymujemy żadnych instrukcji – wszystkiego musimy się domyślać – co fantastycznie współgra z fabułą, której bohater zupełnie niespodziewanie musi zmierzyć się z siłami, o istnieniu których nie miał pojęcia.

I dla nas, i dla niego będzie to totalnie niezapomniana przeprawa.

 

Rozgrywka w Creaks polega na skradaniu się przez ciemne korytarze i grzebaniu w ich zakamarkach w poszukiwaniu tajemniczych obrazów oraz na pokonywaniu przeróżnych „pułapek”. Czyhającymi na gracza niebezpieczeństwami okazują się mechaniczne psy i inne dziwne stworzenia, które trzeba przechytrzyć, aby móc pójść dalej.

 

W tym momencie ujawnia się sedno gry – musimy przede wszystkim być sprytni. Czasami zadanie wymaga zręczności i przeprowadzenia „operacji” jak najszybciej, ale głównie całość opiera się na logice. Którędy pójść? Gdzie zapalić światło? Kiedy ukryć się w cieniu, a kiedy z niego wyjść? Za którą dźwignię pociągnąć? Czasami misja okazuje się bajecznie prosta – parę ruchów i gotowe, a czasem przez pół godziny testujesz różne rozwiązania i zaczynasz załamywać ręce, że „tego to już na pewno nie dam rady przejść”. A jednak robisz to – wykonujesz potrzebny ruch i wspinasz się na kolejną drabinę, która zabiera cię do nowego pomieszczenia, a czasem wręcz… do zupełnie innej rzeczywistości.

 

Koniec jest szczęśliwy, o ile uda ci się do niego doprowadzić.


 

Jest pięknie!

Tym, co w pierwszej kolejności zwraca uwagę w produkcji Amanita Design jest grafika. Wydawać by się mogło, że rysunkowe dwuwymiarówki to już przeżytek, a jednak okazuje się, że i w takiej formie można zrobić coś, co po prostu wzbudza zachwyt. Creaks to gra pełna pięknych wizualnie detali, które zarówno widziane z bliska, jak i w oddaleniu, robią ogromne wrażenie – i to pomimo tego (a może właśnie dzięki temu?), że twórcy raczej oszczędnie gospodarowali kolorami, całość spowija mrok, a atmosferę niepokoju podkręca dodatkowo nastrojowa muzyka.

 

Podobny charakter miała ich produkcja Machinarium, która doczekała się wielu pozytywnych recenzji i zachwytów nad oprawą audiowizualną.



Coś dla zbieraczy

Łowców trofeów z pewnością ucieszy wieść, że w Creaks dość łatwo zdobyć wszystkie 28 trofeów i wbić platynę. Wystarczy być po prostu czujnym i wypatrywać sekretnych pokojów, a niekiedy też rozwiązać dodatkową zagadkę ukrytą na ruchomych obrazach.


Co ważne – obecność trofeów w żaden sposób nie psuje rozgrywki, nie zmusza nas do głupich aktywności (na kształt: „Daj się zabić 50 razy”) ani do powrotu do gry i przechodzenia jej na nowo. Oczywiście jeśli przegapiliśmy jakiś sekretny pokój, możemy po wszystkim wrócić do konkretnej planszy, ale i bez tego przejście całości dostarcza dużej satysfakcji, a zdobywanie trofeów jest tylko przyjemnym dodatkiem, a nie sensem rozgrywki.


 

Co to za historia?

Choć początkowo nie wiemy nic, dość szybko odkrywamy, że w surrealistycznym świecie, do którego trafiliśmy, dzieje się coś bardzo złego. Co jakiś czas nasz bohater zamiera i przez maleńką szparę w ścianie czy podłodze podgląda tych, którym de facto ma pomóc – ptasie stwory próbujące zwalczyć zło panoszące się po ich krainie. Dzięki temu przez dużą część rozgrywki to my sterujemy bohaterem, ale czasem naszym oczom ukazują się sceny, w których nie uczestniczymy, ale które pozwalają nam zrozumieć, co wydarzyło się w tym osobliwym miejscu i na czym polegać będzie nasza misja.


Nie jest to tak rozbudowana fabuła, jak w popularnych grach z elementami filmów interaktywnych, ale te animowane wstawki stanowią bardzo ciekawy dodatek do całości i zdecydowanie zachęcam do tego, by ich nie pomijać, tylko w spokoju rozkoszować się opowieścią, jaką przygotowali dla nas twórcy Creaks.


Dzięki tej niespieszności i skupieniu na powolnej rozgrywce możemy w pełni docenić walory gry, wczuć się w klimat i na koniec mieć wrażenie, że oto przeżyliśmy coś, czego długo nie zapomnimy. A jeśli lubimy wyzwania logiczne, będziemy przy okazji fantastycznie się bawić przy rozwiązywaniu kolejnych zagadek.


Warto odpalić Creaks i przepaść na kilka ładnych godzin, gdyż to naprawdę wyjątkowa, zapadająca w pamięć produkcja.

 

Autorka: Klaudyna Maciąg

Brak komentarzy