Jak walczyć z pająkami? Grounded - recenzja gry


Szukacie sposobu na pozbycie się arachnofobii? A może nie macie problemu z pająkami, ale boicie się biedronek? 


Kiedy pisałam newsa o wersji demonstracyjnej
Grounded - survivalu, w którym wcielamy się w małego człowieka, który, próbując rozwiązać zagadkę swojego pomniejszenia, przedziera się przez źdźbła traw i walczy z krwiożerczymi stworzeniami - byłam pełna nadziei, że to będzie właśnie ta gra, na którą czekam. Demo zapowiadało się niesamowicie. Mimo zaledwie trzydziestu minut rozgrywki, produkcja (przynajmniej w moim przypadku) zasługiwała na pochwałę.

Gra świateł, grafika, mechanizmy budowania i konstruowania nowych rzeczy... Było tego tyle, że po ograniczeniu czasowym miałam spory niedosyt, gdyż przecież tyle można było jeszcze zrobić i tak wiele miejsc odwiedzić!

Start


Zacznijmy od początku. Jako jedna z czterech dostępnych postaci lądujemy w bliżej nieokreślonej jaskini. Głównym celem gry jest rozwikłanie tajemnicy, dlaczego wszystko jest takie ogromne - albo raczej dlaczego to my jesteśmy tacy mali.

Przedzierając się przez przydomowy ogród, napotkamy na swojej drodze masę stworzeń. Większość z nich jest niegroźna. Jeśli nie zaatakujemy przechodzącej obok mrówki czy biedronki, nie mamy się czego bać.


Głód i Pragnienie


W początkowej fazie rozgrywki pojawiają się podpowiedzi w postaci znaczników odnośnie zapotrzebowania na pożywienie i pragnienia, dzięki którym znajdziemy najbliższe źródło wody czy grzybki rosnące nieopodal.

Ważne jest, żeby pilnować stanu nawodnienia i głodu. W przypadku, kiedy zaniedbamy podstawowe potrzeby, zacznie nam spadać poziom zdrowia i nieszczęście gotowe. Najlepszym sposobem, żeby temu zapobiec, jest zbieranie po drodze wszystkiego, co może się przydać. Jedzenie zawsze się przydaje.

Coś z niczego, czyli badania


Pierwszym zadaniem w grze, zaraz po zapewnieniu sobie jedzenia, jest znalezienie centrum badawczego. W tym miejscu możemy badać wszelkiego rodzaju przedmioty, rośliny czy składowe poszczególnych zwierząt. Dzięki temu poznajemy schematy na zbroję, narzędzia i bardziej skomplikowany budulec. Na przykład - badając kamień, odkrywamy, jak wytworzyć młotek lub topór. Istnieje jednak ograniczenie czasowe, przez które mamy możliwość zbadania tylko trzech rzeczy. Po tym fakcie należy poczekać, aż centrum badawcze naładuje baterie.




Mapa


Coś, bez czego nie byłoby mnie tutaj. Na szczęście twórcy gry pomyśleli o ludziach, których orientacja w terenie woła o pomstę do nieba i pod literką “M” mamy możliwość śledzenia mapy. Są tam zaznaczone wszystkie ważniejsze punkty jak np. wspomniane wcześniej centrum badawcze, różnego rodzaju kryjówki czy miejsca związane z głównym questem.

Po odkryciu znaczników możemy stawiać je w dowolnym miejscu, zaznaczając miejsca, które nie zapisują się automatycznie jak np. wybudowane przez nas obozy.



Misje


Co jakiś czas w lewym górnym rogu pojawiają się pomniejsze zadania zachęcające do poszukiwania różnych rzeczy czy zapewniania podstawowych potrzeb naszej postaci.

Główny quest prowadzi do rozwiązania nurtującej wszystkich graczy Grounded zagadki - dlaczego jesteśmy tacy mali?! 

Należy pamiętać, że gra dostępna jest w trybie Early Access, więc na wiele z funkcji trzeba najzwyczajniej w świecie poczekać.




Walka


Z czasem przestaje wystarczać to, co możemy osiągnąć, zbierając kamienie i rośliny. Przydałby się lepszy pancerz, a i do zbudowania większości rzeczy w bazie brakuje surowca. Pora na walkę.

System walki jest dość prosty. Warto mieć coś, czym można rzucać i tym samym ogłuszać potencjalnego przeciwnika. Dobrym pomysłem jest także posiadanie odpowiedniego uzbrojenia, chociaż w początkowej fazie musi nam wystarczyć trawiasty kubraczek i prymitywna broń.

Jeśli przeciwnik zabije naszą postać podczas potyczki, wszystkie przedmioty, które mieliśmy przy sobie, pozostają w plecaku. Możemy je odzyskać, udając się na miejsce zaznaczone na mapie. Przy znaczniku pojawia się także odległość, jaka dzieli nas od naszej własności.


 

Multiplayer


Nawet jeśli tytuł ma jakieś niedociągnięcia, z przyjaciółmi wszystko wypada lepiej. Już w pierwszych chwilach gry z innymi graczami udaje się osiągnąć więcej. W plecakach znajduje się mnóstwo przedmiotów, kumpel może poratować brakującym kamykiem do skonstruowania narzędzi, a budowa bazy to nie tylko zbieranie trawy i stawianie jej kolejno jedna obok drugiej. Rozgrywka nabiera tempa, eksploracja mapy przebiega sprawniej, a pająki zaczynają drżeć na widok Waszej paczki - to jest właśnie magia gry multiplayer. 


Grafika bardzo trafia w moje gusta. Gra świateł, o której pisałam przy recenzji wersji demonstracyjnej, sprawia, że chce się na to patrzeć godzinami. Wszystko jest bardzo estetyczne, kolory są ładnie odwzorowane i mimo małego rozmiaru gry wszystko wygląda po prostu bardzo dobrze. 

Ścieżka dźwiękowa jest starannie dobrana, dzięki czemu w sytuacjach zagrożenia możemy poczuć zjeżone włosy na własnej skórze.



Misja główna to moje jedyne rozczarowanie. Od samego włączenia gry wiedziałam, że jest to Early Access, jednak byłam w stanie przejść wszystkie jej etapy w niecałą godzinę. Liczę, że w chwili ukazania się pełnej wersji, gra w tym aspekcie będzie miała do zaoferowania trochę więcej.

Sama rozgrywka jest bardzo zajmująca. Zbieranie ekwipunku, żeby być przygotowanym na czyhające zło w postaci pająków, rozglądanie się za pożywieniem i oglądanie mijających mnie stworzeń sprawiało mi frajdę.

Budując bazę, całkowicie przepadałam. Liczba przedmiotów, jakie można tam umieścić, jest niewiarygodna! Dajecie wiarę, że twórcy pomyśleli nawet o maleńkich lampkach, które możemy przyczepić do ścian?

Kompletnie nie dziwi mnie fakt, że Grounded trafiło na listę bestsellerów na Steamie. Dodatkowym atutem jest to, że ekipa Obsidian Entertainment zobowiązała się do regularnego wzbogacania gry, dzięki czemu co miesiąc w tym olbrzymim świecie pojawią się nowości.

Pełna wersja gry ma być dostępna w 2021 roku. Nie mogę się doczekać kontynuacji wątku głównego, gdzie w końcu dowiem się, dlaczego Hoops skurczyła się do takich rozmiarów. 

Autorka: Adrianna “Adrelia” Frasz


Brak komentarzy