Wojna między Epic Games Store oraz Apple i Google trwa

Apple jak tyran rodem z 1984? Epic Games Store odważnie parodiuje reklamę korporacji z jabłkiem. 


Śledzenie poczynań Epic Games Store, Apple i Google to już nic innego jak oglądanie internetowej dramy. Wraz z pojawianiem się kolejnych informacji aż chce się chwycić za popcorn. 

Wszystko zaczęło się dość niewinnie, kiedy Epic Games Store postanowił wprowadzić w Fortnite opcję dokonywania płatności bezpośrednio do producenta

Czyżby aż tak niewinnie? 


Przelewanie środków bezpośrednio do twórcy gry wydaje się być rozwiązaniem rozsądnym, bo ekonomicznym. Użytkownicy mogą cieszyć się o 20% niższą ceną za kupowane przedmioty, a sam Epic zyskuje też więcej pieniędzy niż przy płaceniu marży pośrednikom. 

Ale właśnie! Co z pośrednikami? Ciężko sobie wyobrazić, by mieli przyzwolić na to bez mrugnięcia okiem. Apple zareagowało dość agresywnie, natychmiast usuwając grę z App Store i wydając dla The Verge oświadczenie, wedle którego Epic karygodnie naruszył regulamin, który powinien być identyczny dla wszystkich deweloperów. 

Epic Games Store nie pozostało dłużne i złożyło pozew wobec Apple w oparciu o “walkę o bardziej korzystne traktowanie deweloperów”. Wypowiada się też w górnolotnych słowach o tym, jak Apple stało się tym, z czym kiedyś walczyło (z kolosem IBM w latach 80-tych). 

Na słowach się nie skończyło. Epic nakręcił parodię słynnej reklamy McIntosha z 1984, zręcznie wykorzystując nasuwające się skojarzenie z powieścią George’a Orwella. Pod hasłem #FreeFortnite firma stara się zebrać poparcie użytkowników na całym świecie. 

Żeby tego wszystkiego było mało, Google również postanowiło usunąć aplikację Fortnite ze swojego sklepu mobilnego, zaznaczając jednak, że chętnie porozmawia z Epikiem o warunkach jej powrotu. 

Wydaje się jednak, że Epic zaszedł już za daleko, aby się ugiąć. Za jednym ciosem złożył również pozew wobec Google. 



Bijatyka sądowa czy... zwykłe negocjacje? 


Patrząc na sytuację chłodnym okiem, nie sposób jednak nie zmienić perspektywy. Mamy tutaj graczy, którzy chcą coś zyskać. Nawet zastosowanie najprostszej teorii gier nasuwa nam dość prosty wniosek: musi narodzić się współpraca, aby wszystkie trzy firmy zarobiły więcej. 

Epic potrzebuje bazy użytkowników Apple/Google. Apple/Google potrzebuje zaś gigantycznych wpływów generowanych przez Fortnite. Równanie jest naprawdę proste. 

Czyżby więc chodziło o próbę renegocjacji warunków ze strony Epica? Firma musi zdawać sobie sprawę z tego, jak dużym zyskiem jest Fortnite i jak ciężko w gruncie rzeczy byłoby z niego zrezygnować Apple i Google. 

Pozostaje nam już tylko zaopatrzyć się w zapas popcornu i śledzić dalej informacje pojawiające się w Internecie na ten temat. 

Autorka: Alicja Grzesiowska

Brak komentarzy