Apple: Pozew Epica to działanie marketingowe


Monopol na rynku gier czy chwyt marketingowy - o co chodzi w aferze między Apple i Epic Games Store?


Pisaliśmy już o walce na pozwy, która odbywa się pomiędzy Apple a Epic Games Store. Dwaj giganci walczą o monopol na rynku transakcyjnym gier. Czyżby jednak naprawdę chodziło o coś innego?

Epic nie przeżywa swojego najlepszego momentu. Na początku twardo stał przy swoim stanowisku, jakoby Apple i Google stosowali zbyt duży procent “haraczu” od każdej transakcji dokonywanej z aplikacji na ich platformach. Aż 30% wartości zakupów w każdej aplikacji z mikropłatnościami przechodzi przez obu gigantów. Tyczy się to również niezwykle kasowej gry Epica - Fortnite, która biła rekordy popularności, zwłaszcza w poprzednim roku.

Teraz deweloper Fortnite’a stracił już nieco swojego rezonu i 16 września zawnioskował o przywrócenie gry do App Store. Apple odpowiedziało na to oświadczeniem, wedle którego Fortnite zostanie przywrócony w momencie, kiedy w grze zniknie metoda płatności bezpośrednio do producenta.

Oprócz tego, Apple nie omieszkało napisać również przy innej okazji, iż cała akcja jest prawdopodobnie po prostu działaniem marketingowym mającym przywrócić grze popularność. Według ich statystyk, w Fortnite gra obecnie ok. 70% ludzi mniej niż w szczytowym okresie ubiegłego roku.

Epic Store odbija piłeczkę, twierdząc z dużym przekonaniem, że nie odnotowują żadnego spadku graczy.

Atmosfera zagęszcza się, zwłaszcza ze zbliżającą się 28 września rozprawą sądową. Apple wyjmuje kolejne asy z rękawa, zastraszając Epic chociażby tym, iż usunie znacznik “logowania się z Apple” ze strony Fortnite.

Tak jak przy poprzednich wpisach, ciężko jest spekulować, jak sytuacja się rozwinie, poza oczywistą tezą, iż każdy w tej sytuacji prawdopodobnie coś zyska.

Zostaje tylko czekać na dalszy rozwój wydarzeń. Na pewno będziemy o tym dalej pisać w przyszłości, więc stay tuned!

Autorka: Alicja Grzesiowska

Brak komentarzy