Absurdalny point’n’click. Cyanide & Happiness – Freakpocalypse – recenzja gry (w wersji demonstracyjnej)



Cyanide & Happiness – Freakpocalypse da mi dużo radości.


Kocham Cyanide & Happiness, poziom absurdu i czarnego humoru w komiksach czy animacjach pod tym szyldem od lat bardzo przypada mi do gustu. Czy z grą Explosm i Skeleton Crew Studios mogłoby być inaczej? Znany ekspert mówi: „Oczywiście, że nie. Skąd ten pomysł?”.

Dlatego bardzo się cieszę, że kickstarterowemu projektowi się udało i za mniej niż rok trafi do graczy, nachodzący point’n’click wygląda świetnie, od razu czujemy się, jakbyśmy uczestniczyli w kolejnym epizodzie tego dziwacznego, pięknego tworu. 
 


Twórcy zapowiadają, że zagramy „dziwną, niepopularną, rudą sierotą”, wyobrażacie sobie bardziej kliszową postać w grze, której akcja dzieje się w liceum? Pewnie nie. Główny bohater nazywa się Cooper „Coop” McCarthy, chodzi do szkoły, w której, jak się domyślacie, każdy nim gardzi i załatwienie czegokolwiek to droga na około - jak w klasycznej przygodówce point’n’click. Mamy więc świetne tło do tego, aby nasze bezsensowne poczynania dawały nam bardzo sensowne rezultaty. 

 

Klikanie na każdy przedmiot powoduje zabawny komentarz Coopera, do tego z niektórymi postaciami możemy rozmawiać i wybierać opcje dialogowe – wszystkie dialogi są w pełni nagrane. Podejmowanie konkretnych działań prawdopodobnie nie da nam punktów renegata czy idealisty, ale twórcy napisali, że dostaniemy osiągnięcia w zależności od tego, jak dobrzy lub źli będziemy w grze.

Podczas mojej krótkiej przygody jako Cooper zdążyłam:

  • dowiedzieć się, że nie opuszczę szkoły bez przepustki na korytarz, którą trzeba okazać dziewczynce o imieniu Holly Pass,
  • zostać nazwana zboczeńcem, gdy komentowałam francuskie pocałunki pewnej pary zasłaniającej moją szafkę, którą potem otworzyłam ołówkiem,
  • trafić do sali matematyki, która pod tablicami skrywała narzędzia uciech seksualnych dla ekstrawagantów, siedział w niej też nauczyciel w stroju BDSM,
  • poznać chłopca o tak dziwnej twarzy, że została ocenzurowana modelem statku, poświęcono też temu dłuższą rozmowę; czwarta ściana została złamana bardziej niż moje serce, gdy odkryłam, że Harrison Ford i ja nigdy nie będziemy razem,
  • spotkać grupę „fajnych chłopaków” z nażelowanymi włosami, którzy powiedzieli, że dadzą mi przepustkę, gdy znajdę im ingrediencje na zrobienie bimbru. 
 


Oczywiście, zdobycie przepustki, która odblokowuje nam resztę świata, skończyła demo i moją radość. Pół godziny zabawy sprawiło, że jestem pewna zakupu tej gry. Jest to obowiązkowa pozycja dla wszystkich fanów twórczości Explosm Entertainment, ale też wszelkiej maści absurdów w grach, wyśmiewania konwencji czy łamania czwartej ściany. Same zagadki nie są szczególnie trudne czy zaskakujące, ale ich otoczka fabularna powoduje szeroki uśmiech i chęć odkrywania kolejnych smaczków.

Dokładna data premiery nie jest znana, ale Cyanide & Happiness – Freakpocalypse jeszcze w 2020 roku będzie dostępne na PC i Nintendo Switch.



Autorka: Magdalena „Marqi” Sroka

Brak komentarzy